Przejdź do treści

Sylwester w Zakopanem, jaki ochlej i wyżerka!

    Suma wypowiedzi głównych gwiazd według Frondy, czyli Młody Martyniuk i ta sama Rodowicz. Wklejone bez retuszu dla potwierdzenia jakości czytania przekazu. Oczywiście nie odpowiadamy za wpłaty na Frondę!

    Maryla Rodowicz

    Jak donosiły media już w Nowy Rok, podczas Sylwestra TVP w Zakopanem miało dojść do wielu problemów organizacyjnych. Po raz kolejny wystąpiła też polska artystka Maryla Rodowicz, która – czytamy na jej profilu w mediach społecznościowych – w bardzo mocnych słowach „nie gryząc się w język” komentuje organizację imprezy oraz zachowanie samych organizatorów.

    Okazuje się bowiem, że służby porządkowe imprezy dwukrotnie nie chciały jej wpuścić na próbę, ponieważ… nie miała ze sobą dowodu osobistego.

    „Sylwester w Zakopanem. To prawda, że służby porządkowe nie chciały mnie wpuścić na próbę i to dwukrotnie. Nie pomogły teksty, że ja na próbę .Dowód poproszę…ale ja nie mam dowodu.. no to pani nie wejdzie. Taki mamy prikaz. Faktycznie w tym roku, czyli w tamtym , porządkowi mieli takie dyrektywy, że tylko z dowodem i trzeba było być na liście” – pisze Maryla Rodowicz na Facebooku.

    – „Poszła fama, że na terenie miały być rozmieszczone kamery, i że nawet mysz się nie przeciśnie” – czytamy dalej.

    – „Akurat. Ja mam zwyczaj stania za kulisami w pełnej gotowości, w kostiumie co najmniej pół h przed wejściem na scenę. To jest dosyć uciążliwe bo za kulisami jest mało miejsca, byłam bez przerwy przeganiana z miejsca na miejsce w dość chamski sposób. Nosz, pomyślałam sobie, po finale syknę do tego panoszącego się inspicjenta. …jeszcze raz tak się do mnie odezwiesz k.., to ci przyp…,ale zapomniałam i przypomniało mi się dopiero w hotelu” – pisze artystka.

    Wygląda też na to, że neo-władze TVP dopuściły za scenę wiele „lansujących się” osób „zupełnie niezwiązanych z imprezą, tak zwanych krewnych i znajomych królika”.

    – „.Tu się przebierają półgołe tancerki, tu się przygotowują artyści do wejścia na scenę, a tu się pałętają uhahane obce ciała. A miała się nie przecisnąć nawet mysz. Dobrze, że w ogóle mnie dopuścili na scenę. I że byłam w Zakopanem, bo mam słabość do górali, do ich muzyki, do ich folkloru, do knajp, do oscypków z grilla, do rydzów z patelni i w ogóle, hej!” – podsumowuje Rodowicz.

    Młody Martyniuk

    Po zakończeniu Sylwestra z Dwójką w Zakopanem policja musiała interweniować w hotelu Belvedere, gdzie odpoczywały gwiazdy sylwestrowej sceny. Karczemną awanturę wszczął tam syn Zenka Martyniuka. Media dzielą się nowymi ustaleniami na temat okoliczności tego zdarzenia.

    Wedle ustaleń Onetu, po zakończeniu sylwestrowej imprezy Daniel Martyniuk miał głośno wyzywać swoją żoną.

    – „Cały czas wyzywał ją od ku***. Ta dziewczyna strasznie płakała. Prosiła go, by się uspokoił. On darł się jednak we wniebogłosy przed wyjściem. To jak on traktował tę dziewczynę to koszmar. Wówczas pierwszy raz interweniowała ochrona, a po chwili policja”

    – relacjonuje Onetowi jeden z gości hotelu.

    Wówczas mężczyzna miał się na chwilę uspokoić. Jego żona udała się do pokoju, a on dalej pił alkohol w hotelowej restauracji. W końcu zaczął jednak zaczepiać innych gości. Wyrwał też smyczek muzykowi grającemu w hotelu.

    – „Ten człowiek zachowywał się jak dziki. Cały czas przy tym klął na cały głos i ciągle szukał u kogoś zaczepki. Później znów poszedł do pokoju awanturować się z żoną. Policja i ochroniarze interweniowali jeszcze dwa razy. Za drugim razem ten mężczyzna krzyczał, kim jest, bo myślał, że go to uratuje. Później obiecał policjantom, że się uspokoi. Nie zrobił jednak tego. Ostatecznie chyba po trzecim przyjeździe zakuli go w kajdanki i wzięli na komendę”

    – opowiadają źródła Onetu.

    źródło źródeł:

    https://www.fronda.pl/a/Zachowywal-sie-jak-dziki-Sylwestrowa-awantura-Daniela-Martyniuka,224760.html

    https://www.fronda.pl/a/Rodowicz-nie-gryzie-sie-w-jezyk-nt-Sylwestra-TVP-i-nowych-organizatorow,224799.html